sobota, 16 września 2017

Recenzja - Amaderm produkty dermatologiczne

Dzięki inicjatywie Sukces jest Kobietą i firmie Zakład Farmaceutyczny Amara miałam okazję zapoznać się z kosmetykami Amaderm. Wiecie co mnie najbardziej ucieszyło jak otworzyłam paczkę? Notesik i długopis. Tak, tak nie kosmetyki ;) Wiecznie brakuje mi kartek do pisania i długopisy gubię w zawrotnym tempie, więc to bardzo miłe, że otrzymałam dodatkowe gadżety. Muszę przyznać, że choć śledzę rynek kosmetyków do skóry suchej, atopowej, łuszczącej się to produktów Amaderm nie widziałam wcześniej. Tym chętniej podeszłam do sprawdzenia czy coś wartościowego kryje się w tych pięknych opakowaniach.



W skład paczki wchodziły:

  • Amaderm krem regenerująco złuszczający Urea 30% do stóp
  • Amaderm krem nawilżająco regenerujący Urea 15%
  • Amaderm krem nawilżający Urea 5%
  • Amaderm balsam nawilżający
  • Maseczki na płachcie



Amaderm krem regenerująco złuszczający Urea 30% do stóp
Krem doskonale zmiękcza zrogowaciałe i spękane stopy. Usuwa obumarły naskórek, pobudza go od regeneracji, nawilża i zapobiega wysuszeniu, ułatwia gojenie ran, działa przeciwgrzybicznie, dzięki wysokiej 30% zawartości mocznika.

Naprawdę mogę zgodzić się z tym opisem. Już po jednym użyciu moje stopy były gładsze, przyjemniejsze w dotyku i zniknęła szorstkość. Ślady po odciskach, a właściwie martwy naskórek, również został znacznie zredukowany. Moim zdaniem jest to bardzo dobry krem do stóp. I wcale nie trzeba go dużo. Wystarczy porcja wielkości ziarnka grochu na jedną stopę.

Amaderm krem nawilżająco regenerujący Urea 15%
Wygładza spierzchniętą, przesuszoną i szorstką skórę. Idealny do pielęgnacji popękanej i łuszczącej się skóry. Zalecany przy atopowym zapaleniu skóry i łuszczycy. Przyspiesza regenerację suchej i zrogowaciałej skóry. Zawiera mocznik 15%.

Tego kremu używam na miejsca problematyczne oraz łokcie i kolana. Działa jako wspomaganie balsamu do ciała. Naprawdę czuję, że skóra jest w lepszej kondycji, jest mniej sucha i po nakremowaniu czuć warstewkę ochronną. Jednak, aby zachować ten stan kremu muszę używać 2-3 razy dziennie.




Amaderm krem nawilżający Urea 5%
Intensywnie nawilża skórę suchą i wrażliwą. Odżywia i chroni skórę. Szybko się wchłania i łagodzi podrażnienia. Chroni przed zimnem i niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Zawiera mocznik 5%.

Jak dla mnie jest to najbardziej uniwersalny krem z całej serii. I do ciała, i do twarzy, i do rąk. Bardzo go polubiłam, bo wystarczy mi jedna tubka tego kremu w kosmetyczce na wyjazd. Nie muszę brać nic więcej. Co prawda pozostawia film ochronny, ale jest on naprawdę delikatny i co ważniejsze nie klei się.



Amaderm balsam nawilżający
Długotrwale nawilża i regeneruje skórę. Wygłasza i zmiękcza. Delikatnie natłuszcza przez co skóra stacje się aksamitna i gładka. Ne jest tłusty i nie klei się po aplikacji.

Mój absolutny hit. Uwielbiam ten balsam, bo skóra po nim jest przyjemna w dotyku, gładka, miękka i rozświetlona. Ale nie ma żadnych tłustych warstewek. Balsam wchłania się błyskawicznie. Góra 30 sekund i już można się ubierać. Nie ma zapachu, więc nie będzie kolidował z perfumami. Razem z kremem Urea 15% stanowią świetny duet.

niedziela, 20 sierpnia 2017

Skuteczne sposoby na długie i gęste rzęsy


Rzęsy to jeden z elementów naszego wyglądu, który staramy się uatrakcyjnić. Czy to tuszem do rzęsy, czy zalotką czy nawet próbując wyhodować „firany”. Coraz więcej dziewczyn korzysta też z doklejanych na jeden raz rzęs albo nawet zrobionych w salonie kosmetycznym, które będą trzymać się wiele tygodni i wyglądać naturalnie. Ja jednak postanowiłam spróbować swoich sił w wyhodowaniu ładniejszych rzęs niż mam.


Muszę zacząć od tego, że od dawna już widuje u koleżanek efekty po odżywkach z biomatoprostem czy rzęsy zrobione u kosmetyczki. Ale ani nie chciało mi się iść do kosmetyczki, ani też używać serum za ponad 200 złotych. Jednak w końcu się złamałam i zaczęłam używać serum ze słynnym biomatoprostem. Co prawda najpierw przejrzałam w Googlach zdjęcia efektów oraz porażek, ale w końcu zdecydowałam się na użycie takiego właśnie serum. Wcześniej używałam widocznej na zdjęciu pomadki Alterry, ale wspomogła ona kondycje moich rzęs oraz uelastyczniła je. Nie wpłynęła na przyrost.



Zanim jednak pokażę wam efekty muszę wspomnieć o wpisie na blogu Magdaleny Jaglarz omawiającym domowe sposoby na długie rzęsy. Z tego wpisu dowiedziałam się między innymi, że rzęsy z natury osiągają długość 0,8-1,2 cm na górnej powiecie oraz 0,6-0,8 cm na dolnej powiece. A co ważniejsze w kontekście stosowania serum na porost rzęs – cykl wzrostu włosa trwa 2-4 miesięcy i ma trzy fazy: anagen, katagen i telogen. Dlatego też wszystkie ulotki serów do rzęs informują, że na efekty trzeba czekać 8 tygodni – 2 miesiące, ponieważ tyle trwa cykl wzrostu. I to właśnie na tym blogu znalazłam informację o sposobach pielęgnacji rzęs i środku jakim jest Biotebal oraz o skutkach ubocznych. Z nakładaniem tego środka jestem ekstremalnie ostrożna. Nie raz nawet nie trafiam w „korzenie” rzęs, a zakreślam ślad wyżej z tej ostrożności. Muszę przyznać, że do tej pory nie wystąpiły u mnie opisane skutki, ale każda osoba ma inna skórę czy oczy, więc nie mogę mówić, że skoro u mnie jest okay to u was też będzie.





Ja mogę się pochwalić efektami już po 3 tygodniach, widocznie udało mi się trafić w fazę wzrostu włosków i serum ją tylko przyspieszyło. Po 3 tygodniach widzę, że od cebulek włosy wyrastają czarne, jednak efekt na długości jest zauważalny tylko przy pomalowanych rzęsach, ponieważ moje rzęsy mają bardzo jasne końcówki.  Niestety nie mam zdjęć rzęs „przed”, ponieważ nie bardzo wierzyłam w całą kurację, ale muszę przyznać, że rzęsy urosły mi 2-3 mm na pewno. Niektóre włoski są dłuższe od innych, a do tego wszystkie są podkręcone do góry. Póki co jednak nie zauważyłam zagęszczenia, ale serum to można używać nawet 6 msc po otwarciu, więc jeszcze 5 miesięcy przede mną. 


Jeśli szukacie innych rozwiązań, albo chcecie poczytać o innych sposobach na pielęgnację rzęs polecam Blog Magdaleny Jaglarz.

wtorek, 18 lipca 2017

Recenzja - NovaClear Atopis płyn do mycia oraz krem natłuszczający

Dzięki platformie zBlogowani mogłam wziąć udział w akcji testowania kosmetyków NovaClear Atopis - Płynu do mycia twarzy i ciała oraz Kremu natłuszczającego do twarzy i ciała. Oba produkty są dedykowane osobom ze skórą suchą, atopową bądź wrażliwą. Niestety ja sama borykam się z problemem bardzo suchej i jednocześnie wrażliwej skóry na policzkach oraz przesuszonej na łokciach, kolanach i innych częściach ruchomych. Dlatego też produkty te powinny spełnić oczekiwania mojej skóry. Czy tak było?



Dlaczego kosmetyki są innowacyjne i wyjątkowe? Bo mają w składzie organiczny olej konopny oraz ekstrakt z korzenia lukrecji. Do tego są bez parabenów, bez zapachu, bez barwników. Były testowane dermatologicznie. Mogą je stosować osoby z zapaleniem skóry czy np. łuszczycą, skórą atopową. Oba produkty posiadają pH 5.5. Co jest bardzo istotne dla naszej skóry.

NovaClear Atopis Płyn do Mycia Twarzy i Ciała





Co mówi producent?

Działanie: delikatnie myje, uzupełnia niedobór lipidów przez co wpływa na odbudowę naturalnego płaszcza hydrolipidowego naskórka, zapewnia skuteczne i długotrwałe nawilżenie, oraz natłuszczenie skóry, łagodzi podrażnienia, eliminuje świąd, przywraca naturalne pH skórze.

Skład:  Aqua, Cocamidopropyl Betaine, PEG-150 Distearate, Propylene Glycol, Glycerin, Glycyrrhiza Glabra Rhizome/Root Extract, Cannabis Sativa Seed Oil, Panthenol, Linoleamidopropyl PG-Dimonium Chloride Phosphate, Tocopheryl Acetate, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.

Moja opinia:
Zacznę od opakowania i konsystencji. Opakowanie jest świetne nie ma problemu z wydobywaniem produktu, a pod światło widać ile go jeszcze zostało. Mam opakowanie pojemności 200 ml i spokojnie starcza ono na długo. Po ponad miesiącu użytkowania została mi jeszcze połowa. Jednak konsystencja jest bardzo lejąca i łatwo wylać za dużo. A wystarczy naprawdę kropla, aby produkt umył całą twarz czy kilka kropli na całe ciało. Myjąc ciało zdecydowanie lepiej jest wlać odrobinę na myjkę czy gąbkę. Ogólnie produkt pieni się dobrze mimo, że w składzie nie ma SLS typowego dla produktów myjących. I ta konsystencja jest to najmilsza w dotyku konsystencja płynu/żelu do mycia jaki w życiu miałam.

Działanie... myje naprawdę dobrze. Aż za dobrze. Niestety mojej skórze nie zapewnia długotrwałego nawilżenia i muszę sięgać po krem za każdym razem po myciu. Ale faktycznie nic mnie nie podrażnia, ani nie swędzi. Niestety mam problemy ze skórą głowy i po każdym szamponie na drugi dzień mnie swędzi skalp, a po tym produkcie nic mi nie jest!!! Nawet zmywałam nim makijaż i z wierzchnia kolorową warstwą sobie radzi za pierwszym myciem. Ale żeby silikony z azjatyckich BB czy bazy zmyć musiałam użyć jeszcze czegoś innego lub umyć twarz drugi raz. Najważniejsze, że nie podrażnia oczu i skóry. A produkt można spakować do wakacyjnej kosmetyczki, bo jako 2w1 sprawdzi się świetnie.

NovaClear Atopis Krem natłuszczający do twarzy i ciała




Co mówi producent?

Krem z delikatną formułą do codziennego stosowania. Nie zawiera drażniących substancji chemicznych. Odpowiedni do twarzy i ciała.

Skład: Aqua, Petrolatum, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Paraffinum Liquidum, Cannabis Sativa Seed Oil, Laureth-9, Glyceryl Sterate SE, Propylene Glycol, Glycyrriza Glabra Rhizome/Root extract, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.

Moja opinia:

Trochę się obawiałam używać tego kremu do twarzy, bo mimo, że mam suchą skórę na policzkach to łatwo też wyskakują mi pryszcze i mam tłustą strefę T, którą łatwo przetłuścić. Dlatego ogólnie używam tego kremu na noc. Na dzień, zwłaszcza w letnich temperaturach jest dla mnie za ciężki.

Konsystencja jest zbita, ale łatwo rozsmarowuje się po ciele czy twarzy. Trzeba tylko nauczyć się go dawkować, bo co za dużo to nie wchłonie się szybko. Krem pozostawia ochronną wartewkę z tego też względu wolę go używać na noc. Działa naprawdę fajnie jeśli chodzi o natłuszczenie i nawilżenie. Rano cera czy ciało jest mięciutkie i czuć nawilżenie. Nie ma suchych placków czy napiętej skóry. Zniknął u mnie też problem z szorstkimi kolanami czy łokciami. Ale przyznam się, że do stóp go nie używałam, choć z ciekawości to zrobię. Wydajność jest bardzo dobra, ponieważ produktu wystarczy używać odrobinę i przy 100 ml opakowaniu starczy mi spokojnie na kolejny miesiąc albo dłużej. Jednak dla mnie osobiście jest to zdecydowanie produkt to używania jesienią, zimą, a nie latem.

Podsumowanie:

Oba produkty są wydajne i spełniają większość obietnic producenta. Niby są bezzapachowe, ale można poczuć ten typowy zapach bezzapachowych produktów. Natomiast widać, że są bez barwników, a konsystencja jest bardzo przyjemna. Żaden z tych produktów mnie nie uczulił, nie spowodował zapchania porów czy innych nieprzyjemnych niespodzianek. Osoby z suchą i wrażliwą skórą powinny się zastanowić nad zakupem, bo zwłaszcza krem radzi sobie świetnie z takim typem skóry.
zBLOGowani.pl

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Depilacja laserowa dla osób o jasnej karnacji i jasnych włosach

Istnieje wiele sposobów na pozbycie się niechcianego owłosienia, jednak nie wszystkie pozwalają usunąć włoski na trwałe. Jedynie depilacja laserem diodowym przyniesie pożądane efekty zarówno u brunetek, jak i u blondynek. Dzięki najnowocześniejszej metodzie depilacji, przy wykorzystaniu najmocniejszego lasera skutecznie usuniesz nieestetyczne włoski, które przeszkadzają szczególnie latem. Metoda ta jest praktycznie bezbolesna, a w dodatku bardzo szybka. Na czym dokładnie polega?


Laserowe usuwanie owłosienia

Depilacja laserowa jak pewnie się domyślasz, polega na wykorzystaniu energii światła lasera do trwałego uszkodzenia mieszka włosowego i komórek macierzystych, które odpowiadają za powstawanie nowych włosków. Nie będziemy teraz omawiać skomplikowanych procesów fizycznych, jakie temu towarzyszą, ale najprościej mówiąc, w skórze poddanej zabiegowi energia świetlna zostaje zamieniona w energię cieplną, co jest podstawą skuteczności tego zabiegu.

W całym zabiegu najistotniejszą rolę odgrywa ciepło, które przegrzewa a tym samym niszczy mieszki włosowe i macierz włosa, dzięki czemu włos nie ma szansy ponownie wyrosnąć. Co się z nim dzieje? W czasie zabiegu zostaje on odłączony od znajdującej się w skórze cebulki włosa, by do dwóch tygodni od wykonania zabiegu całkowicie ją opuścić.



Jak przygotować się do zabiegu?

Laser diodowy, przy pomocy którego wykonywany jest zabieg jest narzędziem w pełni bezpiecznym dla skóry, a w dodatku w 100% skutecznym dla blondynek, których owłosienie na nogach jest w jasnym odcieniu i nie wszystkie metody usuwania włosków są w stanie na nie zadziałać.

Musisz jednak wiedzieć, że aby zabieg mógł być przeprowadzony także u Ciebie to Twoja skóra i włosy muszą spełniać kilka warunków. Jednym z nich jest nie opalanie się na dwa tygodnie przed zabiegiem. Jest to szczególnie ważne by unikać słońca szczególnie teraz, gdy jest lato, dlatego wykonywanie tego zabiegu zazwyczaj zaleca się w porze wiosennej lub jesiennej, kiedy nie wystawiamy całego ciała na działanie promieni słonecznych.

Ograniczenia tyczą się także depilacji. Na 10 dni przed laserowym usuwaniem owłosienia nie możesz przeprowadzać depilacji woskiem, ani usuwać niechcianych włosków pęsetą. W przeciwnym razie zabieg nie będzie mógł zostać przeprowadzony, gdyż obecne na skórze włoski muszą być w pełni widoczne, a światło lasera musi mieć do nich swobodny dostęp.

wtorek, 6 czerwca 2017

Lush life... recenzja - odżywka i szampon w kostce

Co prawda w Polsce kupić kosmetyki Lush to wielkie wyzwanie i najlepiej jest to zrobić przez Internet z zagranicznego sklepu internetowego, ale warto się poświęcić poszukiwaniom i wypróbować na sobie kosmetyki, o których tak wiele osób mówi same dobre rzeczy. Ja swoje dobrocie z Lush kupiłam w Słowenii, w Ljubljanie. O tak nawet takie małe państewko ma Lush a my nie.


Zawsze byłam ciekawa jak działają te szampony i odżywki do włosów w kostce, więc skusiłam się na te dwie rzeczy plus maseczkę do twarzy, ale ona jest tak genialna, że zasługuje na osobny post :)


Odżywka do włosów "Jungle"

Jak klikniecie na zdjęcie będziecie mogli zobaczyć skład. WOW robi wrażenie i nie tylko, gdy się go czyta, ale przede wszystkim, gdy użyje się odżywki na włosach.



Gwoli ścisłości tak wygląda kostka balsamu po używaniu przez dwa miesiące. Zostało mi dobre pół (na wysokość). Jest bardzo wydajna. Jak jej używać? Cóż ja najpierw myję włosy, spłukuje pianę i jeszcze na bardzo mokrych włosach przecieram je tą kostką. Po prostu pasmo po paśmie przecieram włosy. Odkładam kostkę, wmasowuje produkt, którego nie widać, ale czuć zapach i w sumie tworzy się taka mleczna woda. Spłukuje i gotowe. Czuć różnicę. Włosy są przyjemne w dotyku, czuć, że są nawilżone i wygładzone, a do tego sypki i błyszczące. Odżywka ma faktycznie zapach jungli. Czuć rośliny, zioła, drzewa, trochę może sosnę. Zapach jest intensywny, ale na włosach szybko znika. Niestety :(

Szampon do włosów "Montalbano" cytrynowy

Tutaj tak samo warto powiększyć zdjęcie i spojrzeć na skład. Jest SLS, ale potem dużo fajnych rzeczy.


Szamponu też używam od 2 miesięcy i cóż kostka zmniejszyła się może o 3-4 mm. Te grudki, które widać były kiedyś zalane produktem.  Szamponu używam trochę inaczej niż odżywki. Najpierw namaczam włosy, potem ręce. W mokrych rękach spieniam szampon i tę pianę nakładam na włosy. Naprawdę bardzo dobrze myje włosy. Obojętnie czy był na nich lakier, czy są mega brudne, bo tydzień nie były myte, czy też są tylko dwudniowe. Domyje wszystko. A jednocześnie nie zauważyłam, żeby przyspieszał spływanie koloru farby do włosów. Włosy są po nim czyste, sypkie, ale też zadbane. Łatwo się rozczesują i nie są przesuszone. Są po prostu naturalne. Bardzo często myje tylko nim włosy i nic więcej nie robię, bo już nie muszę. Szampon ma ładny cytrynowy zapach.

Podsumowując

Jestem bardzo zadowolona z obu produktów i na pewno kupię je kolejny raz. No i oczywiście odżywka zużywa się 2 razy szybciej niż szampon, ale u mnie to akurat norma ;)

czwartek, 4 maja 2017

Recenzja - Receptury babuszki Agafii drożdżowa maska do włosów

Na chwilę obecną maska drożdżowa od babuszki Agafii to jedyna maska do włosów jaką mam i używam. Co prawda nie jest to maska, która robi efekt wow, ale i tak działa całkiem nieźle. Na tyle, by kupić ją ponownie? A co ważniejsze czy przyspiesza porost? W końcu to maska drożdżowa i to powinna robić.



Opis producenta:

Główne skutki użytkowania maski to pobudzenie wzrostu. Wygładzenie i nawilżenie włosów.



Moja opinia:

Jak widać na zdjęciu maska ma jasny kolor, lejącą konsystencję i zamknięta jest w plastikowym opakowaniu, które łatwo odkręcić nawet mokrymi rękami. Przed wylaniem chroni ją plastikowa "zatyczka" taka dodatkowa osłona w środku do zdjęcia pod nakrętką. Zapach maski mi nie przypomina drożdży piwnych, a raczej biszkopty. Piwo może faktycznie lekko też, ale najbardziej biszkopty.


Działanie... osobiście porostu, przyrostu włosów nie zauważyłam. Obecnie prawie denkuję maskę i niestety włosy jak rosły tak rosną. Jednak maska jest dość lekka. Nie zauważyłam, aby włosy szybciej mi się przetłuszczały mimo, że daję maskę też na skalp. Włosy są po niej miękkie, sypkie, lśniące, nawilżone i przyjemne w dotyku. Działanie jest takie same obojętnie czy maskę trzymam 2 minuty czy 20 minut. Ogólnie więc, jeśli nie liczycie na efekt wow w kwestii porostu, a chcecie doprowadzić włosy do dobrej kondycji ta maska będzie dla was. Chociaż trzeba zaznaczyć, że dane produkty na każdej osobie mogą działać inaczej. Kto wie czy u was jednak nie pojawią się baby hair ;)

sobota, 28 stycznia 2017

Recenzja - SVR Hydraliane Legere lekki krem do twarzy intensywnie nawilżający


Jest to pierwszy krem po prostu nawilżający jaki mam w swojej kosmetyczce od paru ostatnich lat. Do tej pory używałam albo kremów z kwasami albo Effaclar Duo +. Jednak dzięki uprzejmości internetowej apteki AMICA miałam okazję dołączyć do swoich kosmetyków SVR Hydraline Legere. Krem mam już drugi miesiąc i muszę powiedzieć, że zaskoczył mnie pozytywnie.


Opis producenta:

Krem przeznaczony do skóry normalnej i mieszanej. Dopasowany do potrzeb skóry wrażliwej. Doskonała baza pod makijaż.  Wskazania: skóra normalna i mieszana.   Sposób użycia: nakładać rano i wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy i szyi.   Składniki aktywne: 60% wody dostosowanej fizjologicznie, fizjologiczne cukry. 


Moja opinia:

Samo opakowanie mnie urzekło prostą szatą graficzną i opisem również w języku polskim. Opakowanie na clik jest bardzo praktyczne, a po 2 miesiącach otwiera się tak jak za pierwszym razem. Nic się nie popsuło. Tubka jest na tyle miękka, że można precyzyjnie dozować ile potrzeba kosmetyku. Mi wystarcza ok 5 mm wyciśniętego kremu. Kropka wielkości ziarenka groszku.


Krem jest biały, ma lekki ale przyjemny zapach, konsystencja jest kremowo-żelowa naprawdę lekka. Już od pierwszego nałożenia czułam, że składniki są wysokiej jakości. SVR po nałożeniu wtapia się w skórę i pozostawia delikatną warstewkę wyczuwalną jako hmm w moim mniemaniu warstewka zabezpieczająca i wygładzająca. Na zimowe warunki coś świetlnego dla skóry. Ani zwykłe drogeryjne podkłady, ani koreańskie BB się nie rolują, nie ważą, nie ciemnieją. Krem nie wchodzi w interakcje z kolorówką. Makijaż trzyma się jak zawsze. Nawilżenie jest wyczuwalne przez kilka godzin. Nawet na skórze pod oczami, gdzie zawsze mam problem z dobrym nawilżeniem ten krem sobie radzi. Jednak nie da się go nałożyć grubszą warstwą na noc, ponieważ się ściera, roluje jak... farfocle od gumki do mazania. Trzeba dawać tyle ile wchłonie cera i nie więcej. W trakcie używania kremu ani razu nie zauważyłam, żeby mnie wysypało, podrażniło czy wystąpiła jakakolwiek reakcja uczuleniowa. Wydajność jest zabójcza - używam tego kremu codziennie co najmniej raz albo dwa, a po dwóch miesiącach nadal mam 1/3 tubki - 40 ml, czyli teoretycznie przy systematycznym używaniu powinien starczyć na 3 miesiące. U mnie się sprawdza, ale opis producenta mówiący, że to lekki krem nawilżający pasuje idealnie. Jeśli macie bardzo mocno przesuszoną cerę może nie spełnić wszystkich oczekiwań.



Ostatnio moja cera zmieniła się w kierunku normalnej, ale nadal nos mi się potrafi paskudnie świecić. Do tego przed okresem pojawiają mi się pojedyncze krostki. Dlatego nadal namiętnie używam Effaclara, ale SVR Hydraline  Legere to świetne uzupełnienie. Warto wiedzieć, że ten krem występuje też w wersji Riche, czyli bardziej nawilżającej.

Gdzie kupić? Internetowa apteka AMICA www.apteka-amica.pl/
Cena ok 36 zł







Katalog blogów

Katalog-blogow.pl
© N. o kosmetykach 2012 | Blogger Template by Enny Law - Ngetik Dot Com - Nulis