wtorek, 11 marca 2014

Recenzja - maseczka Pure Smile

Maseczkę dostałam dzięki uprzejmości blogerki Dwa Koty, która pomogła mi zrobić japońskie zakupy. Maseczki Pure Smile to nasączone płachty, które nakłada się na twarz i trzyma 15-20 minut, po czym nadmiar wklepujemy w skórę, a płachta ląduje w koszu. Jak dla mnie super sprawa!


Od producenta dowiemy się tyle:
Maseczki Pure Smile Essence Mask zawierają najlepsze dla skóry składniki:
-witaminę E
-Kolagen
-Kwas  hialuronowy

Odpowiednie dla każdego typu skóry.

Moja opinia:
To było bardzo orzeźwiające doświadczenie. Maseczka jest bardzo mocno nasączona. Po 20 minutach na twarzy została mi gruba warstewka płynu, a sam płatek maski był tak nasączony, że jeszcze moja mama skorzystała :) Moja wersja miała zapach pomarańczy/mandarynki. Nie wiem czy te maski się różnią, bo składniki te same w każdej tylko opakowanie inne np. z różą, pomarańczą, granatem... Cera po maseczce: promienna, gładka, nawilżona, przyjemna w dotyku. Efekt utrzymuje się kilka godzin. Raz na jakiś czas warto sobie zrobić taką maseczkę. Ja mam jeszcze drugą Pure Smile w zapasie ;)


10 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Dla samego zapachu było warto ją otworzyć :D

      Usuń
  2. Super zamiennik dla tradycyjnych maseczek, które koszmarnie się zmywa:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych na dobrą sprawę nawet z twarzy wycierać nie musisz, bo powinno wszystko wchłonąć ;)

      Usuń
  3. Dobra maseczka do twarzy potrafi zdziałać cuda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że regularnie stosowany Pure Smile by zdziałał, ale mam tylko dwie sztuki :0

      Usuń
  4. ciekawa ta maseczka,ale nie wiem czy jestem przekonana do japonskich kosmetykow :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je uwielbiam :) Z kolei polskie rzadko kupuje.

      Usuń
  5. Skoro daje taki efekt, to koniecznie muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń

Katalog blogów

Katalog-blogow.pl
© N. o kosmetykach 2012 | Blogger Template by Enny Law - Ngetik Dot Com - Nulis