piątek, 7 marca 2014

Recenzja - Mizon Snail Repairing Foam Cleanser

Jak zauważyliście myjadło Mizona wylądowało w lutowych zużyciach. Ale po rozkrojeniu tubki okazało się, że jest go nadal dość sporo! No żesz ślimacza noga! Ale to nic i tak został zużyty i tak. Poprawna nazwa to Mizon Snail Repairing Foam Cleanser. Produkt należy do ślimaczkowej kolekcji kosmetyków Mizona, którą kupiłam jakoś w październiku.


Opis producenta:
Wielofunkcyjna formuła pianki do mycia twarzy. Zawiera wyciąg ze śluzu ślimaka. Pianka ma doskonale oczyszczać cerę i usuwać martwe skórki, a także głęboko oczyszczać pory, jednocześnie pozostawiając nawilżoną skórę po myciu. W składzie znajdziemy wyciągi z warzyw i mucyny (?) śluzu ślimaka.



Moja opinia:
Ta malutka tubeczka - 60 ml wystarczyła mi od października do końca lutego przy regularnym używaniu. WOW. Naprawdę jest to produkt bardzo wydajny. Wystarczy odrobina, aby umyć całą twarz. Ponadto zmywa lekki makijaż, w wypadku mocniejszego używałam go jako drugi produkt do mycia twarzy i też się sprawdzał. Usuwa brud codzienny np. łój, kurz, wbrew pozorom nie podrażnia oczu. Konsystencja taka jak pianki do golenia... ale cóż o wiele ładniej pachnie. Świetnie się pieni. Naprawdę nie przesusza, a nawet pozostawia cerę w stanie nawilżonym. Usuwania martwych skórek nie zauważyłam, bo i tak robię peelingi regularnie. Pory... porów nie oczyszcza w spektakularny sposób, ale można zauważyć, że po umyciu  są zwężone. Jak dla mnie to świetny produkt do mycia twarzy. I z pewnością go kupię ponownie. Kosztował coś koło 20 złotych, ale biorąc pod uwagę wydajność to się opłaca.

10 komentarze:

  1. Dlatego właśnie nie lubię kosmetyków w tubkach - zawsze sporo zostaje na dnie opakowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się też po wyciskaniu do końca tubki wydawało, że nic tam nie ma, a tu proszę. Zostało produktu na dobry tydzień używania.

      Usuń
  2. Cena nie jest taka straszna, myślałam, że to jakaś droga fanaberia :) Tylko jak wygląda zbieranie takiego ślimaczego śluzu w praktyce? :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że nie sprawdzałam. Ale na pewno jest jakaś hodowla i ślimaki sobie łażą i zostawiają to i owo, co potem jest naświetlane UV (jak np. uguisu) i trafia do przetwórni.

      Usuń
  3. Oj ale opisałaś szczegółowo produkowanie tego śluzu ślimaczego - ale tak poważnie to wydajność do ceny bardzo dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest tylko wersja jak ja bym chciała, aby to wyglądało :) Cena jak dla mnie jest naprawdę w porządku. Tylko dostępność kiepska, jeśli ktoś nie kupuje na ebay.

      Usuń
  4. Ja znalazłam już swojego ulubieńca do mycia twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zmieniam kosmetyki do mycia bardzo często. Chyba nie miałam w ciągu ostatniego roku dwa razy pod rząd tego samego.

      Usuń
  5. Jakoś ślimacze kosmetyki mnie nie kusza.

    OdpowiedzUsuń

Katalog blogów

Katalog-blogow.pl
© N. o kosmetykach 2012 | Blogger Template by Enny Law - Ngetik Dot Com - Nulis