czwartek, 8 września 2016

Vinted czyli czy jeszcze da się sprzedać ubrania przez Internet?

*Post z punktu widzenia sprzedającej*

Kiedyś królowało Allegro, potem Szafa, ale tylko w czasie, kiedy jedyną opłatą było zweryfikowanie konta, gdy zaczęto doliczać inne opłaty wszyscy przenieśli się na Vinted, które póki co nie pobiera żadnych prowizji od sprzedaży. Ale czy da się jeszcze sprzedać ubrania przez Internet?

Zacznijmy od tego, że na Allegro sprzedałam kilka (dosłownie kilka) rzeczy w ciągu ostatnich 10 lat. Dla mnie jest to strata czasu i pieniędzy, bo prowizje niby niskie, ale jak chcesz coś tanio sprzedać to o zarobku in plus nie ma mowy.

Na Szafie szło mi nieźle... ponad 100 komentarzy, ale głównie dlatego, że chętnie się wymieniałam z innymi użytkowniczkami i do każdej rzeczy dodawano komentarz z osobna, a więc na jeden wymianie mogłam dostać nawet 3 komentarze. Raz tylko zdarzyło się, że paczki nie dostałam, a ja ją wysłałam. Kilka razy zdarzyło mi się dostać jakie gratisy: bluzkę, klapki, próbki kosmetyków. Było fajnie dopóki chciałam się wymieniać i nie wprowadzili prowizji.



Wtedy przeniosłam się na Vinted. Głównie też dlatego, że jestem leniwa, a tu loguję się za pośrednictwem konta na Facebooku, na które jestem zalogowana zawsze i chyba na zawsze. Wystawianie przedmiotów też jest banalne i do tego jest forum, na którym wiecznie coś się dzieje. Wkurza mnie tylko, że jak kupiłam jakąś rzecz w necie i mam zdjęcia ze strony (bardzo ładne, o wiele ładniejsze niż zrobione przez mnie) to po kilku godzinach taką rzecz mi wyłączają... I muszę dodać, że nie wstawiam tylko zdjęć sklepowych, ale "real photo" też.

Co do wielkości sprzedaży... jako osoba otwarta na negocjacje (wystawiam za 30 zł + kw, ktoś pisze, że kupi za 25 zł z wysyłką to sprzedam) to udało mi się coś sprzedać. Słowo klucz "coś", bo do tej pory to było mniej niż 10 sztuk. Ale jest to pozbywanie się rzeczy z szafy po kosztach tylko po to, aby mieć więcej miejsca. Tutaj nie ma mowy o zarobku. Przynajmniej w moim wypadku. Wszystkie moje rzeczy pochodzą ze sklepów i były ubrane raz, dwa, kilka i wiszą, a więc chcę je sprzedać. Ale nie ma szans sprzedać nawet za 50% pierwotnej ceny, bo cena w katalogach produktów często jest zaniżana przez osoby wystawiające rzeczy za 1 zł. Biorąc pod uwagę, że sama koperta kosztuje 40 groszy nie widzę w tym sensu. Chyba, że ktoś ma 100 rzeczy do sprzedania :) Nie mówię, że ceny powinny być wysokie, ale też nie zaniżajmy ich na siłę. Sama staram się nie schodzić poniżej 10 złotych i wpisywać prawdziwy koszt wysyłki (droga Poczto Polska serio za wysłanie bluzki 7,5 zł?!) koperty już nie doliczam. Nie oddaje to w ogóle wartości danej rzeczy, zwłaszcza że niektóre mają jeszcze metki, ale może w ten sposób uda mi się zwolnić miejsce w szafie, a po sprzedaży 10 rzeczy kupić jedną nową.

Jednak jest jeszcze jeden sposób wystawienia rzeczy na sprzedaż. Komis odzieżowy. Byłam w jednym i porozmawiałam dłuższą chwilę z panią na temat co mogę przynieść, ile mogę oczekiwać pieniędzy i ogólnie o warunkach. Aczkolwiek obawiam się, że jak pani z komisu zobaczy mnie z powrotem z jakimiś 3 torbami podróżnymi ubrań to padnie. I to są tylko cienkie ubrania takie na teraz, bo na zimowe umówiłam się na za miesiąc. Nigdy nie sprzedawałam ubrań w ten sposób, więc nie wiem czy coś sprzedam, ale z drugiej strony taka forma sprzedaży wymaga ode mnie tylko przetransportowania ubrań do komisu i nic więcej. Jest to o wiele łatwiejsze niż cykanie miliona zdjęć i mierzenie ubrań.

Musiałam gdzieś przelać gdzieś swoją irytację, a przy okazji pragnę was zaprosić do przejrzenia moich praktycznie nowych rzeczy na sprzedaż. Naprawdę jestem otwarta na negocjacji i serio zaraz mi się połamie drąg w szafie, HELP ME. A wspominałam, że mam dwie szafki słupki tylko z poskładanymi ubraniami nadającymi się do odsprzedaży? Naprawdę potrzebuję pomocy!

Mój profil na Vinted: https://www.vinted.pl/members/157143-reila

12 komentarze:

  1. Powodzenia! Ja nie zajrzę bo niestety duużo mi brakuje do Twojego rozmiaru! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Musisz robić zakupy bardziej rozsądnie (kupowanie rzeczy i ich nienoszenie mija się z celem, wyrzucasz pieniądze w błoto),ale nie przejmuj się wiele osób ma podobny problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz każdy kupując coś już widzi gdzie w tym pójdzie i co do tego dobierze. Też tak mam w sklepie, a w domu to wypada już gorzej :)

      Usuń
  3. Mi się nie chce nigdy bawić w szukanie i kupowanie używanych przez Internet...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż czasem można coś wyłowić, ale i w stacjonarnych sh też się trafią super ciuchy nie raz.

      Usuń
  4. Ja próbuję na grupach na fejsie sprzedawać. Czasem coś pójdzie, ale nie powiedziałabym, że spotykam się z ogromnym ruchem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kilka razy wrzucałam posty ze zdjęciami, atrakcyjną ceną itd., ale akurat żadnego sukcesu.

      Usuń
  5. Ale świetne rzeczy sprzedajesz!
    Chętnie bym coś przygarnęła, jednak ja jestem z rozmiaru plus size :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, mam nadzieje, że ktoś jeszcze tak pomyśli ;)

      Usuń
  6. Mam ten sam problem. Zrobiłam wielki porządek w szafie ograniczając się tylko do ubrań, które bardzo lubię i często w nich chodzę i zostało mi 1/4 szafy. Resztę chciałam sprzedać przez Internet, ale robienie zdjęć, podawanie rozmiarów i opisy plus zamieszczanie na stronie i ciągłe sprawdzanie, czy ktoś coś kupił - trochę mnie przeraża. Szukałam już spotkań na których można sprzedawać swoje ubrania, ale działają one zazwyczaj na zasadzie wymiany, a mi zależy, żeby mieć mniej ubrań a nie tyle samo :)
    Komis to może być idealne rozwiązanie, muszę poszukać jakiś w Krakowie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie problemem jest to, że takie spotkania są organizowane najbliżej we Wrocławiu, czyli 120 km ode mnie. Nie chce mi się wieźć ubrań taki kawał. Na pewno w KRK są jakieś komisy, w końcu to dużo większe miasto niż moje ;D

      Usuń

Katalog blogów

Katalog-blogow.pl
© N. o kosmetykach 2012 | Blogger Template by Enny Law - Ngetik Dot Com - Nulis